Archiwum z Sierpień 2010

Plany wakacyjne Tadeusza Cymańskiego są podobne jak większości polityków – urlop z dala od polityki. Pomorze, wędkowanie, wakacje z rodziną, tak będzie wypoczywał europoseł.


– Jezioro, łódka, ryby. Niedługo planuję taki mały wyjazd na kilka dni. Później też skromnie, z rodziną, dwa tygodnie na Pomorzu Zachodnim. Ewentualnie, na koniec, planujemy też krótki wyjazd na Maltę lub do Hiszpanii – mówi.


Podaje portal regionalny trojmiasto.pl

Jak podaje tygodnik Wprost Krystian Legierski, przedstawiciel środowisk homoseksualnych i współorganizator sobotniej parady EuroPride, zastanawia się nad kandydowaniem w wyborach prezydenckich.


Tadeusz Cymański, europoseł PiS przyznaje w rozmowie z Wirtualną Polską, że nie każdy ma prawo kandydować w wyborach, jednak szanse na wygraną osób, które oficjalnie manifestują swoją odmienność seksualną są w Polsce nikłe.


- Dla mnie kandydatura Legierskiego nie byłaby dobra, bo mam własne poglądy, i nie głosowałbym na niego, ale szanuję zasadę: “wolnoć Tomku w swoim domku”. W demokracji są pewne reguły prawa. Można z nich korzystać, co jest dowodem na to, że w Polsce nie ma żadnej ksenofobii czy homofobii. Polska jest krajem demokratycznym i tolerancyjnym. Każdy, kto nie jest pozbawiony praw, może kandydować podkreśla Cymański.


Na uroczystości nie pojawiła się prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, chociaż uczestnicy parady wyrazili chęć, aby pani prezydent szła na czele parady. Według Tadeusza Cymańskiego, prezydent Warszawy nie ma obowiązku udziału w takich uroczystościach.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że ksiądz prałat był obiektem bezlitosnych ataków z wielu stron, zwłaszcza mediów. Owszem, budził kontrowersje, nie zawsze był poprawny politycznie, ale to był wyjątkowy, bezinteresowny człowiek, który zrobił bardzo dużo dobrego. Mało tego, w trudnych czasach komunizmu, gdy inni nie zawsze mieli odwagę dać świadectwo prawdzie, zrobić coś dla innych, stanąć po właściwej stronie, on wykazał się bezprzykładną odwagą. Pomógł niezliczonej rzeszy ludzi. Dlatego warto chyba teraz pamiętać kto go niszczył, mówi poseł Cymański pytany o to, czy zgadza się z pogladami posłów z PIS, jakoby  że dziennikarze “zagryźli” ks. Henryka Jankowskiego


Marek Sterlingow pytał również o to czy to sam ksiądz ściągał na siebie kłopoty, na przykład, gdy z ambony głosił antysemityzm?


Na co Tadeusz Cymański odpowiedział:


- On zdał egzamin w najtrudniejszych czasach. Nie każdą jego wypowiedź czy czyn należało brać dosłownie. Tymczasem został nie tylko potępiony, ale i pozostawiony samemu sobie. Przecież on umierał jako samotny człowiek. Gdzie wtedy byli jego dawni przyjaciele?


Powiedział też, że
- Teraz już za późno na żale. Ksiądz prałat już się nie obroni. Ale każdy niech sam odpowie sobie na pytanie czy ma wyrzuty sumienia. Albo czy jest coś co zrobił albo i nie zrobił, a powinien. To jest osobista sprawa każdego człowieka. Jest jednak takie powiedzenie, że kto przestaje być przyjacielem, ten nigdy nim nie był oraz, że PIS nie powinien mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.


Pan Sterlingow powiedział, że za rządów Jarosława Kaczyńskiego w 2007 roku, prałat był nieustannie podsłuchiwany. Jego rozmowy dotyczyły spraw prywatnych, a są w aktach śledztwa w aferze “przeciekowej”.


- To nie PiS podsłuchiwało księdza prałata. To nie nasza partia założyła podsłuch na plebani św. Brygidy, tylko uprawnione do tego organy państwa polskiego. Ja nie wiem jakimi kryteriami się posłużono, ale odbyło się to zgodnie z prawem. Czy było uzasadnione? Nie wiem – odpowiadał poseł Cymański


Czyli krytykowanie księdza było złe, a podsłuchiwanie jego prywatnych rozmów już nie? -  pytał dziennikarz


- Powtarzam jeszcze raz: niech każdy sam odpowie sobie na pytanie czy ma wyrzuty sumienia. Albo czy jest coś, co zrobił albo i nie zrobił, a powinien.<